Czy warto czytać dziecku ?

Czy warto czytać dziecku? Kiedy zacząć ? Stanowisko specjalistów od lat jest takie samo, czyli jak najwcześniej, gdy się tylko dowiesz, że będziesz miała dzidziusia.

                 

Dziecko słyszy już w łonie matki, zanim rozwinie się jego narząd słuchu, całym ciałem odbiera dźwięki, które przytłumione zostają chroniącym go płynem owodniowym. Pierwszą muzyką dla jego wykształconych już uszu będzie bicie Waszych serc, marsz ciągle głodnego kiszek i Twój głos 😉 słyszany podczas brzuszkowych rozmów, śpiewanek i czytanek.

Czy warto czytać? Dlaczego jest to tak ważne?                                                      Ponieważ Twój głos to dźwięk, który dzidziuś „rozkłada” sobie na czynniki pierwsze, odbiera i uczy się melodii słowa, rytmu, akcentu i kojarzenia z czymś miłym, spokojnym, bezpiecznym.

Teoria w praktyce 😉

U mnie zaczęło się od rozmów z brzuszkiem, wspólnych żartów, śpiewania piosenek w samochodzie razem z radiem Vox 😉 tak, żeby nikt nas nie słyszał. Założę się, że Polka już wtedy modliła się w duchu, żeby talentu wokalnego po mnie nie odziedziczyć i ten stres chciała wciąż zajadać czekoladą! Aaach! Wciąż pamiętam te nasze nocne szabry w szafce ze słodyczami.

A co z czytaniem?

Szczerze powiedziawszy w ciąży czytałam jej dosłownie kilka razy, mozartowych sesji też nie urządzałam, ale za to rozpieszczałam snem. Po urodzeniu też nie wariowałam, odbyłyśmy zaledwie kilka sesji z Polką i Agentem mojej ukochanej Manueli Gretkowskiej. Pierwsze bajeczki zaczęłam Jej czytać latem, z telefonu, żeby nie zasypiać o godzinie 21 😉 Jako półroczny bobas Polka już sama siedziała i uwielbiała przeglądać różnego rodzaju książeczki, wtedy też zaczęły się nasze popołudniowe czytanki, jako że wieczory były zarezerwowane wyłącznie dla cyca.

Bajeczka do snu

mniej więcej godzinna, bajkowa sesja pojawiła się u nas tuż przed pierwszymi urodzinami, kiedy z premedytacją planowałam skończyć z kp (klik). Magiczny czas dla rodzica, zaraz po kąpieli moc buziaków, łóżkowe przewalanki, ciekawość i bajeczki. Pola od razu wiedziała o co w tym wszystkim chodzi, nie zabierała książki, czekała na kolejne strony i obrazki, na swoje ukochane historie, które dzień po dniu musiałam odczytywać w tej samej kolejności. I dzięki czemu po 2-3 miesiącach (nie pamiętam dokładnie), kiedy czytałam np. Zosi Samosi, Ona wypowiadała ostatni wyraz wersu.

Czytać czy nie czytać?

Oczywiście, że tak!  Oczywiście, że warto czytać dziecku, że należy to robić!      Dzisiaj moja zwariowana 2,5 latka nie zaśnie bez swojej bajeczki, choćbym padała na nos ze zmęczenia, przekupywała bajką w tv czy obiecywała złote góry i tak jestem na straconej pozycji. Pół godzinki bajek to jest codzienne must have, bo Pola sama mówi, że kocha książeczki. Jestem dumna ze zaszczepiłam w Córeczce taką miłość do książek i mam nadzieję, że nigdy o niej nie zapomni, zwłaszcza w czasach, kiedy książki odchodzą do lamusa, niestety.

To mój pierwszy wpis z serii dotyczącej czytania dziecku. Więcej wkrótce 😉

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>